Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 9 lutego 2009

Gdańsk - Piotr Wittman i Thorsten Fleisch (06-07.02.2009




Rzadko ogląda się tak dobre wystawy jak Piotra Wittmana "Requiem" w NCK w Gdańsku, która przygotowana była jako dyplom licencjacki na ASP w Gdańsku. Pokazuje ona przynajmniej dwa aspekty: ważniejszy dla twórcy, dotyczący przemian cywilizacyjnych a nawet globalizacyjnych po 1945 r. w Gdańsku oraz zdecydowanie ciekawszy dla mnie - przedstawiający zderzenie cywilizacji, kultur, a być może i systemów wartości, jakie nastąpiło w 1945 roku w związku z zajęciem tych ziem przez wojska radzieckie i polską administrację. Żyją i mieszkają tu do dziś ludzie bedący Niemcami, których tragiczne oraz kontrowersyjne wspomnienia na temat Żydów utrwala na fotografii i w zapisie dziękowym P. Wittman.

Wystawa jest wzorowo zaaranżowana, podzielona portretami w ciasnym kadrze, jak z Witkacego, ale w ciekawej specyfice. Artysta dał wyraz swej melancholii, a także pewnemu sentymentalizmowi. W ekspersyjnych portretach w bardzo dobry sposób nawiązał do stylu Zofii Rydet czy także tradycji dokumentu z kręgu Magnum (np. Ernst Haas, "Wiedeń 1945"). W interesujący sposób rozpoczął ekspozycję od zdjęcia fal morskich a zakończył pracą ze spływającymi po szybie kroplami deszczu, przez którą widać "smutny" pejzaż. Ekspozycja ma swą dramaturgię i rytm wypowiedzi, co jest rzadkie. Oglądamy trzy lata pracy twórczej zakończonej świetnym rezultatem, gdyż w kręgu problemu pamięci/historii jest to jedna z najciekawszych wystaw, jakie widziałem w ostatnich latach! Czekamy na dalsze wystawy pana Piotra z zakresu dziennikarstwa multimedialnego, gdyż taką należy przywołać tu kategorię. Ale fotografia, nie zaś wywiady, była tu najważniejsza!

Wcześniej, w piątek 06.02.09 w CSW Łaźnia w ramach Parakina Michała Brzezińskiego, artysty i animatora wideo, z którym dość często podróżujemy na trasie Łódź-Gdańsk, mogliśmy obejrzeć 10 filmów eksperymentalnych Thorstena Fleischa z Niemiec. Jest to tradycja kina eksperymentalnego, koncentrującego się na poszukiwaniu abstrakcyjnej formy, czasami energetycznej ("Energia"), czasami biologicznej czy pararelnej do funkcjonowania człowieka. Artysta bardzo dobrze panuje nad strukturą swych prac, które są jednak dla mnie zbyt dynamiczne i ekspresyjne, co jest oczywiście tradycją sztuki niemieckiej. Fleisch rezygnuje przy tym z innych jakości medium filmowego czy elektronicznego, jak statyczne i spokojne (długie) ujęcia. Filmy zbyt koncentrują się na eksperymencie formalnym nie próbując zbudowania określonej filozofii sztuki. Zatrzymują się na postulatach modernistycznych z lat 20., nie wyrażają także innej świadomości modernistycznej z początku XXI wieku. Artysta jest na razie świetnym technologiem, który we własnym laboratorium formy zgłębia jakości wizualne obrazu i nie interesuje go, co skrywa się za niewinnym obrazem banku we Frankfurcie nad Menem. A skrywa się "kapitał". Drogę wyjścia z tego problemu, tzw. "trzecią", wskazał w latach 70. XX wieku, w "Apelu o alternatywę" Joseph Beuys. Ciekawe czy T. Fleisch sięgnie kiedyś do jego idei? Swoją drogą M. Brzeziński stworzył w Gdańsku jeden z najważniejszych ośrodków prezentujących najnowszy film eksperymentalny i wideo w Polsce!

2 komentarze:

Krzysztof_Jurecki pisze...

http://postvideoart.wordpress.com/2009/02/09/recenzja-filmow-thrstens-fleischa/ (na blogu M. Brzezińskiego mamy małą dyskusję nt filów Fleischa)

dyslektyczny blog humanistyczno programistyczny którego nikt o silnej lateralizacji nie jest w stanie zrozumieć pisze...

a fakt :)