Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Portfolio review w Bratysławie - 05. i 06.11.2010

W ramach 20. Miesiąca fotografii w Bratysławie po raz 12 odbędzie Portfolio review. Osoba, która zwycięży w rywalizacji będzie miała wystawę indywidualną w 2011 roku. Atrakcyjna jest cena 49 Euro za dwa dni konsultacji z kuratorami z całego świata. Moim zdaniem nie ma sensu płacić dużo większych pieniędzy za udział w podobnej imprezie w Arles, Houston (jak zachęcał kiedyś Marek Grygiel w "Fototapecie") czy gdzieś w Wielkiej Brytanii. Z polskich przeglądów tego typu na razie nic nie wyniknęło i nie cieszą się uznaniem? Dlaczego? Nie bardzo potrafię odpowiedzieć. Zachęcam za to do udziału w Miesiącu Fotografii, który jest najważniejszym festiwalem w Europie Środkowo-Wschodniej.


czwartek, 19 sierpnia 2010

Na czym polega sztuka portretowania i martwej natury? O Katarzynie Karczmarz


W galerii Pustej w Katowicach trwa wystawa Katarzyny Karczmarz Ludzie i rzeczy (4 sierpnia-19 września 2010). Składa się z ona dwóch części, które dla autorki są jednym i tym samym problemem. Pierwszym są portrety prezentujące rzadkiego typu dokonania, polegające na wniknięciu w psychikę portretowanego i nawiązaniu z nim bliskiego, przyjacielskiego, jak przypuszczam, kontaktu. 

              Grzegorz Pawłowski - rzeźbiarz, z cyklu Artyści z Pławnej, 2007

Zacytujmy fragment poetyckiego wstępu do katalogu wystawy w Pustej, z którym prawie się utożsamiam, choć w interpretacji tych prac bardziej chciałbym pozostać racjonalistą, a nie, jak Piotr Komorowski, który stał się - w pozytywnym sensie tego słowa -   mitologiem, jednak nie w znaczeniu Rolanda Barthes’a. Piotr Komowski napisał: „Ludzie... na fotografiach Katarzyny Karczmarz są nasyceni światłem – w ten przedziwny sposób, iż światło wydobywa się z postaci, jest jakby dane od nich, od wewnątrz. Odnoszę wrażenie, że  emanują one dobrem – w podobnym znaczeniu, jak rzeźby Fidiasza, nacechowane godnością, powagą, spokojem, także mitologiczną symboliką. Te fotografie są na pewno znakomitymi portretami... ale to zbyt dosłowne i niepełne określenie. W moim przekonaniu są to postacie, w które artystka włożyła swoją tęsknotę do odnalezienia ludzi urzeczywistnionych, pięknych wewnętrznym etosem bycia człowiekiem.” Podkreślić trzeba nasycenie światłem, które faktycznie emanuje z ludzi.

                   Grzegorz Szymczyk - malarz, z cyklu Artyści z Pławnej, 2007
                                      

Podobnie jest z martwymi naturami, które odbiegają jednak od tradycji XVII wieku. Bardziej przypominają lekcję dwudziestowiecznego modernizmu z jego skłonnością do porządkowania i geometryzacji. To, co miało sens w np. malarstwie kubizmu, niekoniczne przekłada się na martwą naturę, choć też są to realizacje wyjątkowej klasy i emanujące energią, pochodzącą ze świadomego zamysłu autorki i bardzo dobrego panowania nad materią, która stała się uległa, poddając się zamysłowi Twórcy. Prezentuje to zwłaszcza ostatnia zamieszczona tutaj praca, traktująca o symbolicznie splątanym życiu rodziców artystki.

                     Magda Hoffmann - malarka, z cyklu Artyści z Pławnej, 2007

W niebanalnych, choć świadomie „elementarnych,” pracach Katarzyny Karczmarz poza oczywistym bardzo dużym talentem dostrzegam także kontynuowanie dorobku tzw. szkoły jeleniogórskiej. Po śmierci Eryka Zjeżdżałki wydaje się, że pani Katarzyna rozwija na nowo idee „fotografii czystej”  („pure photography”) w ciekawym kierunku. W niektórych jej pracach „widzę” także dokonania Wojciecha Zawadzkiego, Ewy Andrzejewskiej, a może i Grzegorza Przyborka?.

   Możliwości, z cyklu Martwe Natury, 2007

Pławna Boczna, z cyklu Martwe natury, 2007

Katarzyna Karczmarz w ciekawy sposób myśli o fotografii. Oto krótki fragment naszej rozmowy:
KJ: Czym dla pani jest symbol? Jaka jest jego obecna nośność?
K.K.:Symbol to dla mnie przede wszystkim niejednoznaczność, to coś, co odsyła do głębszych treści, do tego co bardziej ogólne. Jakie to treści będą wynikać z symboliki, zależy w przeważającej mierze od tego, kto czyta. Pozwolę sobie odwołać się do swoich martwych natur (jak sądzę, to właśnie do nich odnosi się Pana pytanie). Istnieją tam dwie płaszczyzny symbolu. Pierwsza, to prywatne symbole odwiedzonych przeze mnie miejsc, z których pochodzą przedmioty– czytelne dla mnie i może jeszcze kilku osób. Druga, to symbol sensu samego obrazu fotograficznego – w swoim podstawowym znaczeniu mówi on o pamięci. Sfotografować coś, to wyrazić pragnienie zachowania w pamięci, to także nadać wagę temu, co istotne osobiście. Te martwe natury są zatem o samej fotografii w jej klasycznym ujęciu.

Ogród Rodziców, z cyklu Martwe natury, 2008


czwartek, 12 sierpnia 2010

Narodziny gwiazdy? O Magdzie Hueckel


cykl REM, Atrofia IV, 2009

Na okładce 33. numeru ”Kwartalnika Fotografia” opublikowano „wydrapany”, ekspresyjny autoportret Magdy Hueckel z cyklu REM, Atrofia IV (2009). Praca nie jest łatwa do interpretacji i zawiera w sobie tak rzadką obecnie interwencję manualną kojarzącą się z fotografią analogową, która nadaje tu wyraz niepowtarzalności! Reprodukowanie tej pracy w tak prestiżowym miejscu jest jak najbardziej uzasadnione w przeciwieństwie, do zdjęć takich fotografów, jak np. Mikołaj Długosz. Zdecydowanie bardziej zasługują na to: Jerzy Lewczyński – twórca „archeologii fotografii”, czy Andrzej Różycki.



Z cyklu Autoportrety wyciszone, 2007-2008

Magda jest dla mnie przykładem niezwykłego rozwoju artystycznego, który zdecydowanie wyżej cenię od Katarzyny Kozyry, Doroty Nieznalskiej czy Zuzy Krajewskiej – artystki nie mające wiele do powiedzenia o sztuce i tym bardziej o swojej twórczości. Wystarczy sięgnąć np. do rozmowy z Zuzą Krajewską i Bartkiem Wieczorkiem zamieszczonej w  33. numerze „KF”. Uważny czytelnik zastanowi się nad potrzebą takiego wywiadu i jego oceną.  Pomijam już fakt , że ich strategia dotycząca potencjalnej „dziecinności mężczyzn” oparta jest na znanym cyklu Zbigniewa Libery The Gay, Innocent and Heartless.

Natalia LL, Głowa mistyczna VI, 1987, płótno, fotografia, akryl, interwencje 

Pracę z okładki „KF” Magdy Hueckel sytuuję także w kontekście twórczości Natalii LL, a Autoportrety emocjonalne mają także swe odniesiona np. do twórczości Anny Gaskell. Słabością „szkoły poznańskiej” z UAM, która zajmuje się analizą twórczości Magdy jest brak jakichkolwiek porównań do fotografii - historycznej i najnowszej. Np. pracę xxx z wydrapywaniem twarzy na negatywie wykonał już w końcu lat 60. Wojciech Bruszewski, ale oryginał niestety nie istnieje! Łódzki artysta niszczył w sobie ówczesne pojęcie fotografii artystycznej, natomiast Magda czyni z niej rodzaj egzorcyzmu. Autoprtret prezentowany na okładce „KF” kojarzy się z takimi filmami, jak Blair Witch Project, Ring, gdyż odwołuje się do sfery snu i zarazem obsesji. Jest pokazaniem różnorodnej ekspresji, która zaciera, niszczy a w końcu walczy prawdopodobnie z własnymi lękami, czy też z własną, określoną przez życie i społeczne konwenanse, tożsamością. Czy powstanie nowa Magda Hueckel skoncentrowana na intymności i, przewrotnie, destrukcji ciała kobiecego, skupiona na porównywaniu życia biologicznego w aspekcie cielesności i witalności przyrody? Chyba tak! Od kilku lat możemy mówić o nowym etapie w jej twórczości.




z cyklu Autoportrety obsesyjne, 2006-2008

Twórczość Magdy Hueckel należy do najważniejszych w Polsce w generacji wiekowej 30-latków. W ciągu tego dziesięciolecia  artystka rozwinęła swój styl skoncentrowany   na jednej formule wypowiedzi, którą realizuje obecnie w Autoportretach emocjonalnych (od 2006), obejmujących trzy cykle.

Tacy krytycy z jej pokolenia, jak Adam Mazur, Krzysztof Miękus nigdy nie zaprosili jej do swych pokoleniowych wystaw, np. Teraz Polska. Uważam to za bardzo duży błąd, gdyż prace Magdy pokazywane były już na międzynarodowych festiwalach m.in. w Bratysławie, Arles a także na targach sztuki m.in. w Wiedniu. Dla mnie osobiście Autoportrety emocjonalne są chyba najważniejszym cyklem pierwszej dekady XXI wieku w całej fotografii polskiej.

Ten sukces jest jednak wspólny i w dużej mierze osiągnięty dzięki Galerii Piekary w Poznaniu, która konsekwentnie promuje artystkę, a także Galerii Wozownia w Toruniu i Galerii FF w Łodzi.

P.S. Gdyby ktoś chciał poczytać moje bardziej analityczne rozważania o ostatnich pracach Magdy zapraszam na łamy „Arteonu” (2009, nr 2) i tekstu Autoportrety emocjonalne.


z cyklu Autoportrety zrezygnowane, 2006-2008. Ekspozycja na wystawie Od problemu symulacji do nowego symbolizmu. Aspekty fotografii XXI wieku, 6 Biennale Fotografii, Poznań, 2009. Fot. K. Jurecki

środa, 4 sierpnia 2010

ARCHETYP FOTOGRAFII (wykłady o fotografii, 20.08.2010, CSW Łaźnia, Gdańsk godz. 18:00)

Wykłady towarzyszące wystawie
ARCHETYP FOTOGRAFII. Joachim Froese, Grzegorz Przyborek, Ken Matsubara
(CSW Łaźnia, Gdańsk, ul. Jaskółcza 1)


Będzie to okazja do zapoznania się twórczością dwóch wybitnych fotografów, którzy mają szanse znaleźć się w światowej historii fotografii, w rozdziale dotyczącym problemu inscenizacji. 18.06 odbył się pierwszy z wykładów - Japończyka Kena Matsubary, który przybliżył  gdańskiej publiczności aspekty swojej twórczości na tle kultury japońskiej, dotyczącej np. rytualnego picia herbaty, klasztoru buddyjskiego w Kioto czy najnowszej twórczości, tak znanych twórców jak, Takashi Murakami czy  Hiroshi Sugimoto. 

CSW Łaźnia zaprasza na wykłady i prezentacje uzupełniające i jednocześnie podsumowujące wystawę ARCHETYP FOTOGRAFII. Joachim Froese, Grzegorz Przyborek, Ken Matsubara, która kończy się 29.08.2010 roku.

Krzyszof Jurecki w referacie pt. JAK INTERPRETOWAĆ OBRAZ FOTOGRAFICZNY? O NAJWAŻNIEJSZYCH KONCEPCJACH W TEORII FOTOGRAFII. OD ROLANDA BARTHES’A DO GEORGES’A DIDI-HUBERMANA przedstawi swoje przemyślenia na temat refleksji teoretycznej, jaka towarzyszy w XXI wieku fotografii i obrazowi fotograficznemu. Omówi i zaakcentuje poglądy głównych teoretyków związanych z koncepcją fenomenologii i hermeneutyki na tle najnowszej teorii Georges’a Didi-Hubermana, określanej jako „obraz-rozdarcie”.

Ken Matsubara, Knife in the water, 2008

Ken Matsubara, Winter Dreams-Table, 2010, obiekt przestrzenny, wideo

Joachim Froese w wykładzie pt. ZAPISANE W PRZESZŁOŚCI. FOTOGRAFIA A MARTWA NATURA przedstawi swoje inspiracje ujawnione w cyklu Rhopography, w dużym cyklu fotografii inspirowanym XVII wieczną martwą naturą. Artysta będzie starał się uwodnić tezę, że artyści współcześni mogą kontynuować doświadczenia artystyczne baroku, kontynuując w nowy sposób dawną tradycję malarstwa. Fotografia dla Froesego jest nowym i bardziej wiarygodnym sposobem wyrażenia ekspresji, niż malarstwo, które spełniło swą historyczną misję.

Joachim Froese, Rhopography #42, 2002


Grzegorz Przyborek w referacie „PAMIĘĆ OBRAZÓW". MOJE POGLĄDY NA ISTOTĘ FOTOGRAFII przedstawi własne poglądy teoretyczne na temat fotografii interpretowanej jak pismo, której istotą jest dla niego inscenizowanie (teatralne aranżowanie). Artysta odwołuje się do przekazu marzeń sennych, ale są one przede wszystkim pokazaniem określonego stanu ducha – artysty oraz całej ludzkości – w obliczu zanikającej tradycji religii i przemian kulturowych, które związane są z różnorodnie interpretowanym zagrożeniem, kryzysem czy zmierzchem humanizmu.

Grzegorz Przyborek, Thanatos-Ona, 1996  


Warto może posłuchać, co mają do powiedzenia o swojej twórczości uznani twórcy - jeden z Australii, drugi z Polski. Dlaczego ich prace często sięgają po bardzo podobne środki wypowiedzi. Proszę dla przykładu porównać cykl Froesego Written in the Past z serią Przyborka Wspmnienia z Arles - podobna wrażliwość, podobne wyczucie fotografowanej materii. Ale nie tylko, w innych pracach zauważymy także analogiczne podejście do tematu śmierci!