Szukaj na tym blogu

czwartek, 31 grudnia 2009

„Straż nocna” (“Nightwatching”), (2007) - reżyseria Peter Greenaway




Tadeusz Sobolewski w swej ciekawej recenzji Rembrandt jako filmowiec („Gazeta Wyborcza”)  ma rację, że film Greenawaya „Straż nocna” w dużej mierze jest bardziej o nim samym, niż o Rembrandtcie. Jest spojrzeniem na XVII-wieczny Amsterdam jako metropolię, w której sukces, pieniądze i seks określają nowożytne/nowoczesne życie. Angielski reżyser stawia trudną do udowodnienia tezę, że słynny obraz z 1642 r. w nowej koncepcji portretu był początkiem upadkiem wielkiego artysty, gdyż zawarte zostały w nim oskarżenia o morderstwo. Jednak są w nim zawarte różnego rodzaju aluzje do przedstawionych postaci straży, jest ich dwuznaczność. Ale dlaczego sportretował się w nim sam artysta?

To nowy rodzaj monumentalnego  portretu syntetycznego, poza ówczesnym stylem, który zapowiada technikę fotomontażu łączącego różnego rodzaju wydarzenia czasowe w znaczeniu metaforycznym. Wszakże barok był wiekiem alegorii. Co skrywa ten tajemniczy i wzniosły w swej formie obraz z Rijksmuseum w Amsterdamie? Ironię wobec portretowanych czy też aluzje do pedofilstwa, wykorzystywania seksualnego i w końcu morderstwa, jak chce tego angielski reżyser. Na to niezwykle trudne pytanie nie sposób odpowiedzieć, ale mogą zająć się nim historycy sztuki. Warto przy okazji wspomnieć, że drugim fotograficznym malarzem tej epoki, wykorzystującym camera obscura i powstałe w niej deformacje kolorystyczne był w tym samym czasie Vermeeer van Delft.

Film nie pokazuje Rembrandta jako artystę pełnego rozterek moralnych. Jego postać wydaje mi się spłycona i niewłaściwie zarysowana. Przedstawiony został jako człowiek sukcesu, ówczesny gwiazdor, realizator wielkich komercyjnych zleceń. Ale w wielu jego obrazach, grafikach i rysunkach widać zainteresowanie tematami odrzucanymi przez ówczesną teorię sztuki, jak: żebracy, inwalidzi czy Żydzi. W innych poszukiwał mistycznego uniesienia religijnego i cała jego twórczość, pomimo, że tworzona w protestanckiej Holandii, była zakorzeniona i poszukiwała ratunku w religii. Tego istotnego aspektu zupełnie zabrakło w przenikliwym utworze Greenawaya. W tym niezwykle ciekawym pod względem malarskim filmie zabrakło także analizy psychologicznej przedstawionych postaci, jak zwykle w twórczości tego postmodernistycznego twórcy, który jako zdeklarowany ateista podkreśla jego materialny wymiar świata.

Film jest ten przede wszystkim zarysowaniem tła epoki i jednej strony życia Rembradta. Do 1642 r., czyli śmierci jego żony Saski, był on człowiekiem sukcesu. Potem zaczął się finansowy i przede wszystkim życiowy upadek tego największego ówczesnego artysty europejskiego. W końcu w 1656 r. stał się bankrutem. Ale nie był to upadek artystyczny. Do końca życia pozostał wybitnym malarzem, o czym świadczą takie obrazy, jak: „Powrót syna marnotrawnego” czy „Autoportret”. Artystą, który nie poddał się trwodze życia i poszukiwał w nim swego spełnienia. Co ciekawe, wbrew postawie postulowanej przez hedonistę Greenawaya, Rembrandt ocalenie odnalazł w Starym Testamencie, który do końca był jednym z jego najważniejszych inspiracji.

piątek, 25 grudnia 2009

Święta - fotografia, kartki (rok 2009)










Teraz, w najważniejszym momencie czasu mitycznego i symbolicznego znika sztuka, a właściwie ukrywa się w Świętach i w życiu religijnym. Sztuka sama w swym najlepszym wydaniu staje się mitem i poświęceniem. Kto nie wierzy w moje słowa niech przeczyta książkę lub obejrzy film "Uczta Babette" (reż. Gabriel Axel) lub spojrzy na zamieszczone poniżej fotografie i grafiki. Publikuję je, bo sprawiają mi wielkie radości. Ten podnosiły czas spędzamy z najbliższymi. Składamy sobie życzenia, oczekując na spełnienie marzeń. Do tego również służy sztuka.

Oto niektóre z fotografii i grafik, jakie otrzymałem od następujących artystów:

Piotr Wittman
Stanisław Kulawiak
Stanisław Woś
Tadeusz Żaczek
Grzegorz Jarmocewicz
Ken Matsubara
Michał Sosna
Andrzej Dudek-Dürer
Janusz Leśniak

Cieszmy się tymi "małymi" dziełami w ten Wielki Czas!