Szukaj na tym blogu

piątek, 13 lutego 2009

Nieuczciwość tłumacza (książka "Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną")


W 2007 wydawnictwo Universitas w Krakowie opublikowało bardzo potrzebną książkę francuskiego badacza historii fotografii Andre Rouille "Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną" w tłumaczeniu Oskara Hedemanna.

Ta bardzo ciekawa pozycja ukazała się po francusku w 2005; tak więc tłumaczenie polskie ukazało się przed angielskim i niemieckim. Dotychczas historia fotografii badana była jako historia awangardy i modernizmu (np. Otto Stelzer, "Kunst und Photographie. Kontakte, Einflusse, Wirkungen", u nas odpowiednikiem jej była pozycja Urszuli Czartoryskiej, "Przygody plastyczne fotografii"), bądź jako reportażu i dokumentu (Peter Pollack, "The Picture History of Photography").

W końcu mamy koncepcje łączące oba postulaty i możliwości, które są antagonistyczne albo zupełnie obojętne wobec siebie. Do podobnych konkluzji, jak Rouille doszedłem ok. 2000 roku publikując niewielki tekst teoretyczno-filozoficzny pt. "O wartościowaniu w fotografii. Kilka uwag", „Kwartalnik Fotografia” 2001, nr 7. Tym bardziej w 2006 roku z radością przyjąłem zaproszenie do korekty i pomocy merytorycznej przy tłumaczeniu książki przez jej tłumacza Oskara Hedemanna, za pośrednictwem Dariusza Gorczycy. Chciałem niewiele - podziękowania we wstępie oraz kilku egzemplarzy książki, na co zgodził się tłumacz.

Moja praca polegała na kilkakrotnym przeczytaniu tłumaczenia, zaproponowaniu zmian oraz wyszukiwaniu w przypisach polskich odpowiedników, co bardzo szybko wykonałem. Po wydaniu publikacji okazało się, że nie ma w niej zamieszczonych żadnych podziękowań dla mnie oraz, mimo nalegań, nie otrzymałem żadnego egzemplarza. Musiałem go kupić. Poczułem, że "ktoś mnie oszukał". Stwierdziłem także, że już nigdy, bez odpowiedniej umowy, nikomu nie pomogę w analogicznej sytuacji, gdyż ludzie są nieuczciwi i pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych.

Oczywiście trzymam jeszcze swoje poprawki do książki, mam jako świadka Darka Gorczycę, który uczestniczył w Krakowie w naszych rozmowach o tłumaczeniu i co z nich miało dla mnie wyniknąć. Najsłabszą stroną tłumaczenia są przypisy, wiele można znaleźć tam błędów i niekonsekwencji. Zabrakło, jak się okazało, pracy redakcyjnej, ale czasami tak bywa.

4 komentarze:

dyslektyczny blog humanistyczno programistyczny którego nikt o silnej lateralizacji nie jest w stanie zrozumieć pisze...

wizjonerów od roztaczania wizji i wyciągania wątroby to my mamy bez liku

Krzysztof_Jurecki pisze...

MIchale to akurat nie wizjonerzy, tylko historycy.

dyslektyczny blog humanistyczno programistyczny którego nikt o silnej lateralizacji nie jest w stanie zrozumieć pisze...

ale wizje roztaczają a później się zmywają...

Sliwczynski pisze...

„Żadna praca nie hańbi, oprócz społecznej” - tak mawiał pewien mój utytułowany kolega, który nigdy w życiu porządną pracą się nie zhańbił.
Nie podzielam jego poglądów na życie, ale tak jakoś mi się przypomniała ta jego wypowiedź podczas czytania Twojego ostatniego wpisu...
Pomagać ludziom trzeba, ale jak widać, nie każdy na nią zasługuje.