W 2024 r. obchodzono 75 lat ŁTF-u. Odbywały się wystawy, w tym zorganizowana przez kuratora Bojanowskiego wielka ekspozycja w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi w 2025 r., która w mojej ocenie była zbyt różnorodna. Przy okazji tego prestiżowego pokazu Bojanowski opublikował monumentalną książkę (281 s.), wraz z bibliografią i indeksem nazwisk. Pozycja ta może być wzorem dla przyszłych podobnych opracowań, ponieważ autor dokonał świetnej rekonstrukcji historycznej, przy trudnym do utrzymania obiektywizmie ocen oraz stosowaniem analiz typu socjologicznego w postaci wykresów, włącznie np. z dochodami organizacji (s. 260) i wydatkami (s. 261).
Książka opiera się nie tylko na wspomnieniach Bojanowskiego, ale także na bardzo bogatym materiale archiwalnym. Posiada też wiele dobrze dobranych zdjęć dokumentalnych i reprodukcji okładek z wydawanych katalogów. Autor historię ŁTF-u zanalizował bardzo wszechstronnie. Praca składa się z dwóch części/rozdziałów: Organizacja, środowisko i Fotografia oraz kilkunastu podrozdziałów. Ważne miejsce zajmuje postać prezesa ŁTF-u Zbyszko Rzeźniackiego i dekada lat 70., kiedy w galerii Towarzystwa odbywało się szereg wystaw o znaczeniu ogólnopolskim. Wtedy o ekspozycjach decydował m.in. Bojanowski. Pokazy o takim znaczeniu pamiętam jeszcze z lat 80. XX w. Dziś już nie ma tego rodzaju prestiżowych ekspozycji.
Szczególnie ważne wydają mi się fragmenty poświęcone członkom grupy Łódź Kaliska, oczywiście sprzed powstania w 1979 r. Jestem pełen uznania dla opracowania i metody badawczej zastosowanej przez „historyka-amatora” (określenie z książki), która jest na poziomie pracy doktorskiej z zakresu nauk humanistycznych.
Ps. Tekst ten napisany został do 51 numeru „Kwartalnika Fotografia”, kiedy pismem kierował jeszcze Waldemar Śliwczyński. Nie został niestety opublikowany, ale poinformowano mnie, że będzie w kolejnym numerze - 52. Ale też nie został. Wycofałem więc swoją krótką recenzję i postawiłem zamieścić ją na blogu.
Definitywnie zakończyłem także współpracę z „KF” także z innego powodu, a mianowicie niezamieszczenia recenzji pióra autorstwa Stanisława Jasińskiego nt. mojego albumu, która miała się ukazać w numerze 52. Tekst opublikował magazyn „Szum” (nr 33, 2026). Zaznaczę, że publikacja drukiem w „KF” uzgodniona była z Waldkiem jeszcze w marcu 2026. Wtedy też przesłałem skany swych zdjęć z lat 80. Przypomnę, że byłem współpracownikiem „KF” od pierwszego numeru pisma, aż do 2010 r., kiedy redaktorem naczelnym została Aleksandra Śliwczyńska. Moim zdaniem poziom tekstów i prezentowanych wówczas zdjęć obniżył się około 2010 r., że zrezygnowałem ze współpracy. Mówiłem o tym dokładnie rozmowie, jaką przeprowadził ze mną Krzysztof Szymoniak, w książce Bez przysłony. 13 lat „Kwartalnika Fotografia”, Gniezno 2016 (s. 210-211).
W 2022 r. Waldek reaktywował magazyn, zaproponował mi pisanie problemowych artykułów. Chętnie przystałem na jego propozycję. Do końca 2025 r. opublikowałem kilkanaście istotnych dla mnie artykułów. Ale niestety w 2026 r. historia się powtórzyła. Redaktorem naczelnym powtórnie została Aleksandra Śliwczyńska-Kupidura. Nie wnikając w szczegóły, generalnie ujmując sprawę, podkreślę, że nie podoba mi się wybór prezentowanych fotografów (np. praca na okładce), zamieszczane prace oraz najczęściej zdawkowe teksty. Oczywiście można wskazać także ciekawe, np. Przemysława Jędrowskiego o bardzo intersującym pokazie Jerzego Sadowskiego i profesjonalną rozmowę Lecha Lechowicza i Bartłomiejem Talagą. Nie podoba mi się także nowa szata graficzna czy teoretyczna koncepcja pisma, jeśli taka istnieje.
Oczywiście nie ma próżni. Zapewne pojawią się nowi autorzy, nowi fotografowie. Czas pokaże czy „KF” będzie czytany, czy będą w nim zamieszczane polemiki czy będzie pismem opiniotwórczym, które zwróciło uwagę na nowe zjawiska artystyczne lub postfotograficzne, czy wylansowało nowych twórców. Na razie „KF” znajduje się na bezdrożu, mówiąc delikatnie.

