Szukaj na tym blogu

piątek, 27 stycznia 2017

Kalendarz dla Olinka (na 2017 rok)

W końcu 2016 roku spośród 20 zdjęć o różnej tematyce (kobieta, pejzaż, inscenizacja) na prośbę Małgorzaty Bajur,  dokonałem wyboru 12 fotografii i 1 na okładkę Kalendarza dla Olinka, realizowanego w ramach akcji Artyści dla Olinka. Chciałem z nich ułożyć historię: uniwersalnego roku i potencjalnie "każdego" życia. Dlatego taki jest, a nie inny, układ prac. Niektóre autorki znam, inne nie, niektóre nawet uczyłem na ASP w Łodzi. To miłe że można spotkać się po latach chociaż tylko w wirtualnej przestrzeni stworzonej przez fotografie.

W kalendarzu możemy oglądać a nawet cieszyć się różnymi stylistykami najnowszej fotografii. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Możemy oglądać zarówno prace z nutą melancholii, poszukiwania idealnego, czyli "symetrycznego" życia, jak też podziwiać jego hedonizm i wyzwolenie. Ale jest też na końcu smutek i nieokreślone zagrożenie, ponieważ każdy schyłek najczęściej to zapowiada. Są tu fotografie, które lubię, a niektóre z nich cenię jako potencjalne formy sztuki.

Kalendarz można jeszcze nabyć. Ewentualni chętni mogą pisać na adres oliwier.bajur@gmail.com lub tel. 502613242



Karolina Jonderko [okładka]

Dominika Sadowska
Małgorzata Bajur
Magdalena Hueckel

Katarzyna Łukasik
Katarzyna Wołowiec
Aleksandra Zaborowska
Róża Sampolińska
Renata Młynarczyk

Anka Zhuravleva

Katarzyna Skowronek

Monica Lazar

Krystyna Andryszkiewicz

sobota, 21 stycznia 2017

Na marginesie tekstu "Fotograficzne kręgi. Podsumowanie 2016 roku" (magazyn "O.pl"

19.01.2017 na łamach "O.pl" opublikowałem artykuł podsumujacy stan polskiej fotografii w 2016 roku. Starałem się odpowiedzieć na pytanie dokąd zmierza nie tylko polska fotografia. Zresztą warto się zastanowić nad innymi aspektami, np. kto napisał o wystawach: Tadka Prociaka, Witka Krymarysa, Lucjana Demidowskiego, Tomka Mielecha czy o filmie poświęconym Jerzemu Lewyczyńskiemu, który miał swoją premierą na TV Kultura? Oczywiście moje podsumowanie jest fragmentaryczne, gdyż inne nie mogło być. Dlatego po raz kolejny upominam się o założenie i wydawanie profesjonalnego pisma fotograficznego, poświęconego historii, teorii i najnowszej praktyce. 

Nie lubię pisać tekstów podsumowujących krótki okres czasu, ponieważ zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne zadanie. Poza tym zyskuje się kolejnych przeciwników i wrogów, w tym tych nieujętych w podsumowaniu, a którzy do tego pretendują, bo organizują duży festiwal fotografii np. 300 tysięcy złotych. A ciekawych wystaw jest tam np. pięć z kilkudziesięciu przygotowanych. Jak wówczas ocenić takie przedsięwzięcie, pięć czy pozostałe - dodajmy przeciętne lub nieudane - ekspozycje?

Screen Print z pocztąkiem mojego tekstu z "O.pl" [21.01.17, godz. 14.20]

I jeszcze jedna refleksja. Po obejrzeniu ekspozycji Tadeusza Prociaka w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze, po przeświadczeniu, że jest to wybitna ekspozycja, starałem się zechcieć kilkunastu dyrektorów i kuratorów do pokazania całości lub fragmentu wystawy. Ze smutkiem stwierdzam, że kilku z nich nie odpowiadało, innych przymuszałem do udzielenia mi jakiejkolwiek odpowiedzi. Bardzo ciekawa wystawa nigdzie poza jelenią Góra nie została zaprezentowana. Z czego to wynika? Wynika to z tego, że nikomu się nic nie chce, każdy narzeka na politykę i brak funduszów. Chociaż niewielu pytało o koszt, a był on niewielki. Nie będę tego tematu roztrząsał, ale smutny jest obraz polskiego wystawiennictwa, nie tylko fotograficznego. Przyczyny tego zjawiska są oczywiście złożone, ale dostrzegam także brak zwykłej dobrej woli i uczynienia jakiegokolwiek wysiłku, także w postaci odpowiedzi na maila. 

środa, 11 stycznia 2017

Month of Photography XXVI, Bratislava

Month of Photography (Miesiąc Fotografii) w Bratysławie organizowany od 1990 roku różni się od największych festiwali w Polsce, że zawsze "jakość przeważa nad ilością". U nas jest odwrotnie, gdyż za ilością, jak sądzę, podążają pieniądze samorządne i z kasy MKiDN. Nikt nie wnika co z tych ekspozycji wynika i czy są one novum na forum ogólnopolskim czy europejskim. 

Mój post/tekścik jest przede wszystkim wizualnym uzupełnieniem artykułu, jaki dziś opublikowałem w magazynie  "O.pl"

Przy okazji jeszcze kilka faktów i zdjęć. 

Ekspozycja Rudolfa Sikory z pewnością należała do najwartościowszych. Wydano przy okazji pokaźny i co najważniejsze bardzo dobrze opracowany katalog całej jego twórczości.

Rudolf Sikora, wystawa Sam z fotografią, fot. K. Jurecki

Mokry kolodion oczywiście popularny jest w całej Europie. Prezentuję dwie prace artysty ze Słowenii, mieszkającego w Nowym Mieście, który podejmuje problematykę swej rodziny. 

Borut Peterlin, A Father's Tale, 2016

Borut Peterlin, A Father's Tale, 2016

Polscy, i nie tylko, kuratorzy mogliby zobaczyć, jak przygotować ekspozycję, by była interesująca i kompletna, obejmująca potencjalnie wszystkie przejawy sztuki wizualnej z lat 1939-1945. Właśnie takie kryteria spełnia wielka Wystawa Dream x Reality. Art and Propganada 1939-1945 w Slovak National Gallery (czynna do 26.02.2017). 

Wystawa Dream x Reality. Art and Propganada 1939-1945 w Slovak National Gallery, fot. K. Jurecki

Duet Jana Hojstričová, Palo Macho tworzy od kilku lat prace z wykorzystaniem szkła, fotografii, malarstwa. Interesuje ich cielesności i ciało jako fetysz kultury konsumpcyjnej, ale o odwołaniu także do sakralności dawnej sztuki. Stąd zastosowanie płatków złota do tworzenia transparentnych prac. 


Jana Hojstričová, Palo Macho, View of the invisible skin, wystawa w Instytucie Słowackim w Wiedniu

Jana Hojstričová, Palo Macho, View of the invisible skin, wystawa w Instytucie Słowackim w Wiedniu

Jana Hojstričová, Palo Macho, View of the invisible skin, wystawa w Instytucie Słowackim w Wiedniu


Jana Hojstričová, Palo Macho, View of the invisible skin, 240 x 110 cm, 2011, z wystawy w Instytucie Słowackim w Wiedniu


Fotografie, jeśli nie zaznaczono inaczej,  dzięki uprzejmości Central European House in Bratislava. Special thanks to Dorota  Holubová. 

Translate