Szukaj na tym blogu

piątek, 20 lipca 2018

Kilka słów o Jacku Kryszkowskim i "frakcji stołu"

"Tango Ortodoksyjne", 1985, wyd. J. Kryszkowskiego

W ostatnich latach odżyło zainteresowanie nie tylko Kulturą Zrzuty, Łodzią Kaliską, ale także życiem, poglądami i osobowością Jacka Kryszkowskiego. Wyrasta on na jedną z najważniejszych, dodajmy tragicznych postaci sztuki niezależnej lat 80. Gdzie sytuować jego skrajnie anarchistyczną postawę? W tradycji niemieckiego dadaizmu (Johannes Baader, Johannes Baargeld), nieustającego karnawału i przygodności życia (Witkacy, Jaroslav Hašek ), tradycji kontrkultury (Andrzej Partum, Anastazy Wiśniewski). 
Odrzucił wszelkie artystyczne formy ekspresji artystycznej, podobnie jak sztukę, w końcu także neoawangardową. Ostatecznie skłócił się ze wszystkimi, czyli uczestnikami Kultury Zrzuty, tworząc tzw. "frakcję stołu", do której należeli m.in. Makary i Zofia. Był bardzo dobrze przygotowany do rozmów i dysput teoretycznych, ale zbyt często spożywany alkohol, szkodził nie tylko spotkaniom, ale powodował spięcia, konflikty czy bójki. Grawitowało to między życiem artystycznym a lumpiarstwem, jak np. przy okazji otwarcia wystawy Lochy Manhattanu i imprezie w Galerii Wschodniej.
Ale pozostaną przede wszystkim jego błyskotliwe teksty, parodiujące postawy artystyczne i szokujące wyjścia z matni produkcji dzieł artystycznych oraz nieliczne prace, wpisujące się w prace tworzone przez Łodzi Kaliską, która mimo wszystko była mu najbliższa, przede wszystkim: Adam Rzepecki, jako artysta radykalny i Makary, jako kompan, u którego nawet mieszkał kilka miesięcy w końcu lat 80.

Jacek Kryszkowski,  Tylko wszędzie tam gdzie jestem JACEK KRYSZKOWSKI, ok. 1983, opis i syg, na odwrociu, 7,5 x 10,5 cm, fot. żelatynowo-srebrowa
Jacek Kryszkowski,  Bez tytułu,  ok. 1986,  17,5 x 12,5 cm, fot. żelatynowo-srebrowa


zaproszenie na "spotkanie z dzikimi", 1985

Nie jest prawdą, jak napisał Domini Kuryłek, w tekście Nihilizm Jacka Kryszkowskiego, że "chronił swe działania przed krytykami i historykami sztuki". Powiem, że było wprost przeciwnie, oczywiście do pewnego momentu, kiedy antyartysta działał i bardzo często pojawiał się na wystawach i tzw. zdarzeniach artystycznych. Pojawiał się, aby zamanifestować swoją odrębność a nawet pogardą dla tzw. środowiska, bez którego nie potrafił istnieć. Poza nim był nikim, na tym tym polegał paradoks antystatów i tych, którzy pragnęli zniszczyć sztukę lub żyć na jej dalekich rubieżach. Utopii nie można rozwinąć jako trwałej formuły, ona może trwać, ale krótko.


zaproszenie do Teofilowa, 1990


Przypominam sobie Jacka i patrzę na niego jako przede wszystkim postać tragiczną, która swą bezkompromisowością wpłynęła na takie osobowości, jak: Jerzy Truszkowski, Zbigniew Libera. Sprawnie manipulował ludźmi. pamietam jak przy pomocy ćwiartki wódki potrafił np. unicestwić spotkanie poświęcone przygotowywanej książce w pracowni Marka Janiaka na Politechnice (1988). Był prawdziwym prestidigitatorem sztuki.

Brak komentarzy: