Szukaj na tym blogu

wtorek, 21 maja 2019

Wykład o Łodzi Kaliskiej w Patio ASP w Gdańsku (31.05.19 godz. 18)

Czy Łódź Kaliska realizuje taki sam program artystyczny jak w latach 80. czy jeszcze na początku XX wieku? Zdecydowanie nie. Kiedy nastąpiło przejście w kierunku postmodernizmu i wejście w układ nie tylko kulturalny, ale i polityczny, głównie w Łodzi? Warto przypomnieć, grupa propagowała w czasie stanu wojennego tzw. trzecią drogę, poza strukturami państwa w latach 80. Dlaczego Adam Rzepecki pozostał wierny tej idei? Które prace i dlaczego są istotne w historii neoawangardy polskiej. Co dał skandal? Dlaczego z grupy wykluczono Kwietnia?

Postaram się na niektóre z pytań odpowiedzieć w czasie wykładu 31.09.19, może napiszę też tekst na sesję o historii grupy, która ma się odbyć 28.09.19 w pubie Łódź Kaliska. Zgłosiłem do niej akces, ale nie otrzymałem jeszcze oficjalnego zaproszenia, ani programu, który będzie ogłoszony w czerwcu. 28.09.19 będę zaś w Białymstoku na festiwalu Interfoto.

Z grupą, poza wspomnieniami, niewiele mnie łączy. Ale cenię w dalszym ciągu działalność A. Rzepeckiego, którego pokazywałem na 6. Biennale w Poznaniu (2009) oraz wraz z Andrzejem Różyckim na wystawie w ODA w Piotrkowie (2014), o która ujawniła ich wspólne realizacje oraz nigdy niepokazywane prace Adama.

okładka ksiązki

Nowa książka o grupie Łódź Kaliska prof. Ewy Nowiny-Sroczyńskiej nie jest spojrzeniem ani krytycznym, ani historycznym. Zasadnicza teza o bachtinowskim świecie karnawału tworzonym przez Łódź Kaliską, w ramach Kultury Zrzuty budzi wiele zastrzeżeń. Inna o pubie Łódź Kaliska jako nowym muzeum jest zaś nie do utrzymania, ponieważ jest to tylko przykład komercjalizacji, nie zaś muzeum. Podoba mi się zas wypowiedź Marka Janiaka o relacji miedzy grupą za dyrekcji Muzeum Sztuki w końcu lat 80. i na poczatku 90. w osobach: Ryszarda Stanisławskiego i jego następcy Jaromira Jedlińskiego, którzy nie tylko przemilczali, ale wręcz nie dopuszczali Łodzi Kaliskiej do życia artystycznego, na ile oczyścicie byli to w stanie czynić.

zaproszenie

Biblioteka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku zaprasza na 
WYKŁAD OTWARTY – dr Krzysztof Jurecki
Żywa legenda. Jubileusz 40-lecia grupy Łódź Kaliska g.t.
Grupa Łódź Kaliska od samego początku znana jest nie tylko z konceptualnych, a potem inscenizowanych fotografii, filmu eksperymentalnego oraz wideo, ale także ze spektakularnych skandali. Artyści tworzący grupę (Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Andrzej Świetlik, Adam Rzepecki i Andrzej Wielogórski) swoją działalność rozpoczęli w 1979 r. podczas pleneru w Darłowie, pod wpływem fotografii fotomedialnej. Ich pierwszym mistrzem był Andrzej Różycki. Od ok. 1980 do 1990, grupa działała w ramach „Kultury Zrzuty”, niezależnego ruchu undergroundowego. W latach dziewięćdziesiątych XX w. Łódź Kaliska coraz wyraźniej zbliżała się do postmodernizmu artystycznego, a na początku XXI w., wraz z programem New-Pop ostatecznie utraciła swój neoawangardowy i nonkonformistyczny charakter, poza wystawami Adama Rzepeckiego.
Podczas wystąpienia przedstawiającego czterdziestoletnią historię grupy na tle sztuki polskiej, przywołane zostaną także kontakty i wystąpienia Łodzi Kaliskiej w Gdańsku, zwłaszcza to, w Auli ASP z 1999 r.

Warto też przejrzeć stronę www grupy, a szczególnie podziękowania dla osób, które pomagały. Lista jest interesująca.... Szczególnie nazwisko E. Domanowskiej jest tu znaczące. Dodajmy dyrektorski CRP w Orońsku, co wiele wyjaśnia w taktyce grupy.

Screen print, 20.05.19

środa, 1 maja 2019

Stypendium im. Konrada Pustoły dla Keymo za rok 2018

Stypendium w wysokości pięciu tysięcy to gest zdecydowanie tylko symboliczny niż realny. W tym roku trafiło ono do Keymo, która od kilkunastu latach porusza się po krętych drogach ironii, prowokacji i absurdu, o coraz bardziej ugruntowanym, feministycznym wyznaczniku. Określenie "feministyczny" zmienia nieustanie swoje oblicze i posiada bardzo różne wyznaczniki społeczno-estetyczne. W 2018 roku, po kontakcie z Orlan na Miesiącu Fotografii w Bratysławie, mogę powiedzieć, że znaczy też celebrycki, ukierunkowany głównie na mass-media.

Czy do tego zmierza cały ten ruch? Oczywiście, że nie. Są na szczęście feministki, którym nie zależy na błysku fleszy i zainteresowaniu mediów. Zresztą z obecną definicją czy definicjami tego nurtu mamy duże problemy o czym świadczy klasyfikacja i o ocena sztuki Beaty Ewa Białeckiej, która moim zdaniem należy do najważniejszych w Polsce. Obok Magdy Moskwy czy Małgorzata Wielek-Mandreli... Ale to zupełnie inna historia. 

Niedawno przypadku znalazłem rekomendację jaką pisałem w 2013 roku dla Keymo. Wtedy nie otrzymała jednak stypendium w Krakowie, ale na pewno jej się należało. Moje artystyczne kontakty z Keymo były istotne około 2012 roku, kiedy na wystawie w toruńskiej Wozowni przygotowałem dla niej specjalnie zaaranżowaną oktagonalną formę, która posiadała na zewnątrz i wewnątrz swoje ukryte przesłanie, wyrażone za pomocą określonych fotografii. Do wnętrza wiszącego czworoboku można było wejść. w 2014 pokazałem jej solową ekspozycję w ODA w Piotrkowie, do którego ukazał się niewielki folder.

Tomasz Warzyński, Munagawa, 2016, camera otworkowa, 40 cm x 40 cm

Obecnie nasze drogi rozeszły się w przeciwstawnych kierunkach, co innego nas zajmuje. Jej ścieżką próbuje podążać m.in. Tomasz Warzyński - student fotografii na UAP w Poznaniu, który posiada duży potencjał artystyczny, ale już stara się być bardziej mistyczny niż perwersyjny.

Zamieszczam moją rekomendację z 2013, która jest świadectwem mego zaangażowania w fotografię Keymo. To jest dokument określonego czasu. W "Exitcie" (2011, nr 1) napisałem tekst pt. Przekroczenia przed eksplozją?. Sam zastanawiam się czy tytułowa eksplozja już nastąpiła. Ale chyba nie.



Ps. Bardzo ciekawą i przede wszystkim "trafioną" inicjatywą jest nagroda "Arteonu za 2018 roku dla Laury Makabresku. Taka nagroda cieszy, a przy okazji także składam swoje gratulacje. Zachęcam do lektury kwietniowego i majowego numeru pisma, gdzie twórczość krakowskiej artystki poddana została analizie.




poniedziałek, 21 stycznia 2019

XXII konkurs Cyberfoto w Częstochowie (zgłaszanie prac do 22.03.2019)

Paweł Opaliński, Profanum

Ogłoszono kolejny konkurs Cyberfoto. O ogólnych zasadach można przeczytać na stronach ROK w Częstochowie, pobrać formularz, jak również zobaczyć prace nagradzane w poprzednich edycjach. Jest to najstarszy tego typu konkurs w Polsce. Ma swoich zagorzałych zwolenników, jak też uczestników, do których należy np. Jacek Szczerbaniewicz z Jeleniej Góry. Tu startowali m.in. obecni wykładowcy i profesorstwie uczący fotografii i pokrewnych dyscyplin, jak Czesław Chwiszczuk z ASP z Wrocławia. Należałoby przypomnieć wiele nazwisk, ale nie jest na to miejsce. Do tego służą sesje teoretyczno-historyczne oraz specjalistyczne wydawnictwa.  

Jacek Szczerbaniewicz, Feast

Na tym konkursie rozpoczynał swoją przygodę jeden z najważniejszych artystów w dziedzinie cyfrowej Ryszard Czernow, który przez dwadzieścia kilka lat stał się jej klasykiem, aby przypomnieć m.in. cykl Martwe z natury. Pokazuje on zagrożenie a może już stan po: apokalipsie i katastrofizmie. Czy jest już za późno na ocalenie?

Ryszard Czernow, Rozdroże, 


Konkurs nie zakłada wyższości "sztuki wysokiej" nad "sztuka niską", wyraża w ten sposób widzenie od strony kultury wizualnej i antropologii kultury. Ale poszukuje fotografii czy precyzując prac na pograniczu, które wskazywałby na nowe idee w epoce postmedialnej według koncepcji Rosalind Krauss.

Fotografia cyfrowa ma swoją przyszłość. Jaką? To właśnie pokazuje i wytycza najnowsze drogi konkurs prowadzony przez Sławomira Jodłowskiego - pracownika ROK i członka ZPAF-u.

Tomasz Truszkowski, Panopticum I, II, III

Paulina Hebda, Bajka

Na koniec z nieokreślonym żalem pokazuję pracę nieżyjącego od kilku lat Marka E. Janickiego, który w ramach reklamy tworzył bardzo interesujące prace. Między malarstwem, erotyzmem, ale zawsze ukrytymi problemami, także filozoficznymi. Może kiedyś poddane zostaną wnikliwej analizie? Zasługują na to wpełni. Ten dorobek warty jest ocalenia.

Marek E. Janicki, Cafe Pomidor

piątek, 7 grudnia 2018

Ogłoszono V Piotrkowskie Biennale Sztuki (2019). Calling for papers

29.06.2019 roku po raz kolejny spotkamy się w Piotrkowie na na jedynym w Polsce biennale sztuki....interdyscyplinarnej, o ścisłe określonym i kontynuowanym przez kolejne edycje przesłaniu, rozwijanym od 2013 roku. Tym razem analizie poddana zostanie problem Co, w jaki sposób i dlaczego ofiarować światu? W hołdzie Andriejowi Tarkowskiemu

Dlaczego zaczynamy czy raczej powracamy do przesłania słynnego radzieckiego filmowca? Ponieważ wskazał on drogę artystyczną, która jest wciąż istotna, i warto się nad nią zastanowić. Co mamy do ofiarowania? I niekoniecznie musi tego próbować osoba religijna. Ważne jest, aby postawa, jaką prezentuje artysta, była autentyczna i miała coś istotnego do przekazania. "Coś" nas być może wzbogaci duchowo i intelektualnie oraz być może otworzy "drzwi percepcji" dla dalszych pokoleń. Czas dla sztuki nie jest łatwy, gdyż wszytko stało się aż nadto politycznie. Żyjemy w świecie dodatkowo coraz bardziej korporacyjno-biznesowym, a coraz mniej artystycznym. I dotyczy to wszystkich instytucji, nie tylko tych dużych, jak CSW Warszawa czy Zachęta.

Co wyniknęło dotychczas z biennale? Niech artyści i ich prace bronią się same. Warto je pooglądać na stronie ODA, poczytać wrocławski "Format", łódzką "Krytykę Literacką" (2017 nr 3) lub magazyn "O.pl". Oczywiście trzeba zajrzeć do kolejnych katalogów i zawartych tam tekstów.

Konkurs w Piotrkowie wyróżnia się, jak zaznaczyłem, intermedialnością, gdzie tradycyjne techniki (rysunek, grafika), konfrontowane są z nowymi mediami (fotografia, wideo) oraz rzeźbą i instalacją. Studenci i absolwenci uczelni artystycznych stają w szranki ze swymi profesorowymi i wykładowcami. Artyści zaufali temu konkursowi, o czym świadczy duża ilość zgłoszonych prac (w 2017 było ich 697). Co dwa lata mamy do czynienia z odpowiedzialnym i  kompetentnym jury, co jest niezwykle ważne w obecnym czasie, kiedy znaczące imprezy nie tylko w Polsce, są krytykowane za niewłaściwe wybory (np. kilkakrotnie konkurs Bielska Jesień).

Cieszę, że mogłem od samego początku, czyli 2011 roku uczestniczyć i kształtować, wraz z Piotrem Gajdą i Andrzejem Hoffmanem, kolejne edycje biennale. Obdarzono mnie dużym zaufaniem. Tu poznałem ważnych dla mnie artystów, jak np. Julię Kurek, Małgorzatę Wróbel-Kruczenkow czy Beatę Cedrzyńską. Tu, w Piotrkowie, wiele zrozumiałem w czasie dyskusji jury. Niektóre rozmowy, jak z prof. Marcinem Berdyszakiem, pamietam do dziś. 

Otwarcie II  Piotrkowskiego Biennale Sztuki, ODA 2013, ul. Dąbrowskiego 5

P. S. Nadsyłanie prac do etapu I od 01.01.2019-28.02.2019. Więcej informacji na stronie Ośrodka Działań Artystycznych.

P.s. [19.01.2019]. Wiele zawsze od jury. W Piotrkowie jak dotąd zawsze było i mam nadzieję będzie kompetentne. Ujawniono jego skład. W związku z powyższym jeszcze raz zapraszam do udziału w biennale.


poniedziałek, 5 listopada 2018

Odszedł Andrzej Mitan (1950-2018)

Wczoraj 04.11 nadeszła niepodziewana i przykra wiadomość. Zmarł Andrzej Mitan przyjaciel nie tylko sztuki, ale wszystkich artystów poszukujących i bezinteresownych. Oczywiście ostatnie określenie posiada swoje obostrzenia. Poszukujących wolności wypowiedzi, wyzwolenia spod skodyfikowanych form, gdzie rodzi się uczucie, powstaje energia, która musi szybko zniknąć lub zmienić swą formułę. Pewnie trzeba jej za moment poszukiwać gdzieś indziej, za pomocą dźwięku czy instalacji dźwiękowej. Ta była mu najbliższa. I w tym zakresie pozostaje jeszcze twórcą nieodgadnionym, między Johnem Cagem a bardziej performerskim Emmettem Williamsem. Gdzieś po drodze przerobił lekcję polskiego konstruktywizmu i konceptualizmu, które były mu potrzebne do zrozumienia i określenia własnej drogi.

Andrzej Mitan. Koncert na ryby, 2011

Była artystą skromnym, bez "nadęcia i gęby". Nieraz w Radomiu, w drodze do Lublina, rozmawialiśmy o Jurku Buszy, Zygmuncie Rytce, Anastazym Wiśniewskim, Irenie Jarosińskiej, o początkach Zamku Ujazdowskiego w latach 80., czy sztuce niezależnej lat 80. Był kopalnią wiedzy na ten temat.

Odszedł zbyt wcześnie... Ciekawa jest jego rozmowa z samym sobą, gdyż był osoba szczerą.

Polecam tekst  z "Exitu" Krzysztofa Bochyńskiego, który pracował z Andrzejem w CSW Elektrownia w Radomiu. Znał go jak mało kto. 

niedziela, 30 września 2018

Eryk Zjeżdżałka – życie i twórczość – 14 października 2018, Września

Eryk Zjeżdżałka, z serii Sfera buforowa, 2007

14.10 we Wrześni w Muzeum Regionalnym o godz. 18 odbędzie się wernisaż wystawy poświęconej twórczości Eryka (Ireneusza) Zjeżdżałki. Ekspozycję przygotowali jego żona Anna i Waldek Śliwczyński, w jednej osobie kumpel i szef Eryka sprzed kilkunastu lat. Odbędzie się mój wykład oraz wcześniej  będzie miała miejsce premiera filmu o Eryku, którego twórcą jest Waldek, prowadzący znany blog. Zresztą, z blogami fotograficznymi robi się krucho. Jest ich bardzo wiele, ale dla fotografii niewiele z nich wynika.

Minęło 10 lat od jego przedwczesnej śmierci. Do końca życia zapamiętam poranny sms od Macieja Szymanowicza, który został mnie w drodze na Lubelszczyznę. Nie mogłem się z tym pogodzić, długo... Czas goi jednak rany, pozostają wspomnienia, istnieją w dużej ilości jego prace. Pozostaje otwarte pytanie o jego dorobek artystyczny oraz jego znaczenie w fotografii polskiej z XXI wieku. O jego twórczości, którą cenię za autentyzm, pisałem wielokrotnie. O tym, że Eryk miał interesującą teorię fotografii warto przeczytać w mojej książce Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce (2008).

Właśnie odbędzie kolejny Wielkopolski Festiwal Fotografii. I jest to bardzo ważna inicjatywa dla poznania najnowszej fotografii polskiej, choć bagatelizowana przez tzw. media

Szukam zdjęć z Erykiem, sprawdzam maile. Niewiele odnajduje, chyba jeszcze nie czas. Ale są też mini ślady, np. mail z 26.03.2008. [zamieszczam w wersji oryginalnej].




Dla zrozumienia i oceny twórczości Eryka najważniejszy jest katalog Ireneusz Zjeżdżałka. Fotografie, Września 2009, ss. 192. pod red. M. Szymanowicza
Ten katalog bardzo polecam

P.s. Tytuł tego posta pochodzi oczywiście z bloga Waldka Śliwczyńskiego. Wyraża on to, co najważniejsze. Dlatego się nim posłużyłem. 


środa, 29 sierpnia 2018

Mini wywiad z Anną Orlikowską (2007)

Napisałem w sierpniu 2018 do swej dawnej studentki, a obecnie wykładowcy na Akademii Sztuki w Szczecinie. Nie otrzymałem odpowiedzi, podobnie jak na mail sprzed lat jedenastu... Na stronie www artystki, która zaraz potem zniknęła(?),  nie znalazłem żadnej informacji, że od 2007 pokazywałem jej prace na licznych przeglądach wideo w Polsce i za granicą. Opublikowałem jeden tekst, a w kilku innych, w kontekście fotografii i wideo, także o niej pisałem. jest bardzo bardzo ważną artystką, wychowaną w dwóch pracowniach ASP: Konrada Kuzyszyna i Grzegorza Przyborka. Swoją sztukę łączyła zwłaszcza z tym pierwszym. Jej twórczość trafiła m.in. do zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi. To był bardzo trafny wybór. Czekamy na nowe prace, wystawy, o których można będzie cos interesującego napisać, w przeciwieństwie do wrocławskiej wystawy Widmo Brockenu, o której tylko wspomnę, że szkoda mego czasu, aby udowodnić jej miałkość. Dodam tylko, ze nie było na niej  np.fotografii: Wojtka Zawadzkiego, Andrzeja Lecha, Bogdana Konopki i wielu, wielu innych.

Anna Orlikowska, Terminal game, 2007, wideo

Mój krótki tekst o A. Orlikowskiej z "Exitu" 2006, nr 1. Chyba pierwszy, jaki poświecono tej ważnej artystce, ważnej na scenie nie tylko łódzkiej czy obecnie szczecińskiej, ale polskiej.

Krzysztof Jurecki
The Best

Wśród artystów polskich urodzonych w latach 70. - zajmujących się fotografią - zarysowały się dwie postawy: powrót do różnorodnego w formie fotograficznego dokumentu oraz inscenizowanie, które w dalszym ciągu ma odniesienia do historii sztuki

Te dwie teoretycznie sprzeczne tendencje łączy w swej twórczości fotograficznej i filmowej od 2003 roku Anna Orlikowska. Choć nie wykonała wielu prac, to mogą one znaleźć się w historii polskiej sztuki medialnej, gdyż są bardzo przekonywującymi realizacjami. Autorka porusza w nich własne problemy egzystencje, odnoszące się także do rozumienia modelu sztuki dawnej, która podobnie, jak w twórczości Jeffa Walla, służy do diagnozowania życia w aspekcie historii i jej mitów. Jej wizja wyrasta z inscenizowanej twórczości, przede wszystkim, Konrada Kuzyszyna, który ujawnia dualizm ludzkiej egzystencji – wymiar biologiczny i sakralny zarazem. Podobnie czyni Orlikowska – podkreśla marność i zwierzęcość bytu (Film o robakach I.II,III), codzienne problemy życiowe, ale mówi także o potrzebie sakralizacji życia (Kyrie angelicum). Nie jest to twórczość feministyczna, gdyż odnosi się, zarówno do wątków autobiograficznych, jak i do religijnych własnej rodziny, przedstawiając w Dans makabre pesymistyczny, choć w subtelnym kolorze, obraz szarego życia. Bardzo interesująca twórczość filmowa Orlikowskiej należy do nurtu intermedialnego. Artystka podejmuje w niej podobne problemy jak w fotografii. Tworzy także instalacje, czego najlepszym przykładem jest praca zaprezentowana na Biennale of Łódź w 2004, moim zdaniem najciekawsza na całej imprezie, a następnie filmuje je (Wczesne doświadczenie). Sztuka Orlikowskiej nie ma nic wspólnego z poglądami i doświadczeniami Władysława Strzemińskiego, choć pokazanie jej pracy Autoportret na wystawie Powidoki (Muzeum Sztuki 2005/06), potwierdziło wielki talent tej artystki.



Anna Orlikowska, Kyrie Angelicum, 2006, wideo, 4 min. 1 sek.

Mini wywiad z Anną Orlikowską (nieopublikowany) wrzesień 2007. Pierwotnie przeznaczony był do książki Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, ale okazał się zbyt krótki.

K.J.: Jak wspomina pani studia na ASP w Łodzi? Czy przygotują one w sensie artystycznym i zawodowym?

A.O.:Studia wspominam dobrze, jako czas spędzony na poznawaniu różnych możliwości twórczych, spotkania nowych ludzi, jak również zabawy. Moim zdaniem, żadna szkoła nie może stworzyć artysty, może co najwyżej pokazać drogę, podpowiedzieć, jak również czasem w paradoksalny sposób, ukształtować postawę artystyczna wynikającą z negacji i buntu wobec akademizmowi i temu, co się dzieje na ASP. Wszystko zależy od człowieka i jego jednostkowego podejścia.

Czy są jakieś problemy w sztuce – dawnej i współczesnej albo artyści, którzy są pani bliscy, do których chce pani się odwołać czy nawiązać?

Mysle ze w sztuce najbardziej mnie interesuje czlowiek w szeroko pojetym tego slowa znaczeniu. Czesto moje prace odnosza sie do ludzkiej psychiki, sfery emocjalnej, natury ludzkiej, kultury I cliches z nia zwiazanych, cywilizacji ( a w zwiazku z tym I sztuki), ktore rowniez tworzy czlowiek.

Co zastanawia a może fascynuje panią w sztuce? Myślę o przemianie pani twórczości od prac dyplomowych (antyreklamowe w wyrazie) do obecnej fazy twórczości w zakresie filmu, co moglilismy zobaczyć na wystawie w Galerii Bałuckiej?

Moje prace dyplomowe powstały w pracowni Fotografii Użytkowej [G. Przyborka], czyli takiej, która uczy pracy w studio fotograficznym i przygotowuje miedzy innymi do zawodu fotografa reklamowego. Prace dyplomowe, czyli w pewnym stopniu szkolne, w pewien sposób były pretekstem do wykorzystania możliwości studyjnych, oraz ironicznej gry z fotografia reklamowa (która studiowałam), jej językiem wyrazu. Ponieważ w sztuce interesują mnie zupełnie inne problemy niż krytyka reklamy, po zakończeniu szkoły naturalnie zaczęłam robić zupełnie inne prace, mniej oczywiste i krytyczne.

Co daje Pani fotografia, co umożliwia wideo, a co instalacja?

Większą swobodę działań twórczych.

Co w sztuce jest istotne – stawianie pytań (Robaki), szukanie stanów symbolicznych, krytyka świata konsumpcji i polityki?

Myślę, że to dobrze, ze sztuka jest tak rożna i zajmuje się wieloma problemami - każdy z nich jest jednakowo ważny - wszystkie w pewien sposób odnoszą się do świata, w którym żyjemy oraz człowieka.

Jakich problemów dotyczy najbardziej znana Pani seria fotografii, w której widzimy osobę przebraną za krowę, precyzując która ma głowę krowy?

Sama maska krowy ma już wiele znaczeń symbolicznych, tytuł „taniec śmierci” z kolei sugeruje jeszcze inna problematykę. Dla mnie ta praca dotyka problemu identyfikacji, ale cieszy mnie jej wielopłaszczyznowość.

Które swoje krótkie filmy ceni pani najbardziej? Poruszają one różne problemy od performance, autoportretu, do wyzwolenia religijnego? Jaki będzie kierunek przemian?

Raczej nie wartościuję i klasyfikuje prac, które już zrobiłam, bardziej interesują mnie nowe projekty nad którymi dopiero pracuję, które mogą wnieść cos nowego do mojej sztuki. Oczywiście jest też tak, ze jedna ze starszych prac bardziej mi się podoba, inna mniej, identyfikuje się z nimi na różnych poziomach, ale wynika to z tego, iż moja postawa twórcza cały czas ewoluuje.

Co dało prestiżowe stypendium fundowane przez Deutsche Bank w Berlinie? Jak spostrzega pani tą scenę artystyczną?

Wyjechałam na pół roku do Berlina, gdzie z perspektywy nowego miejsca mogłam nabrać dystansu, do tego co robię. Przez ten czas poznałam też zupełnie inne środowisko artystyczne, mogłam przekonać się jak funkcjonuje „profesjonalny” rynek sztuki - myślę że jest to cenne doświadczenie, z jednej strony motywujące do działań, twórczego rozwijania się, szukania własnego jerzyka, z drugiej demitologizujące trochę postać artysty i samej sztuki.

Anna Orlikowska, Autoportret, 2006, wideo

Mail od artystki (2007)
[Data: 18 września 2007 12:13]
Witam,

Przesylam fotografie, 7 z jednej mozna zrezygnowac- moze Pan wybrac z ktorej, plus portret,

Opis fotografii:

0- Film o robakach II, 1 min, DVD, 2004
1- Endless loop, 15 min, DVD, 2007
2. Terminal Game, 17 min, DVD, 2007
3- Dance Macabre, d-print, 100 x 270 cm, 2004
4- Cisza, d-print, 60 x 90 cm, 2007
5- Closed circuit, aranzacja przestrzenna, rurki miedziane, 2006
6- Martwa natura, fotografia w lightboxie, 70x 110 cm, 2006


Fotografie przesle po 2 w kolejnych majlach,
i odpowiedzi,

Pozdrawiam,
Ania

piątek, 20 lipca 2018

Kilka słów o Jacku Kryszkowskim i "frakcji stołu"

"Tango Ortodoksyjne", 1985, wyd. J. Kryszkowskiego

W ostatnich latach odżyło zainteresowanie nie tylko Kulturą Zrzuty, Łodzią Kaliską, ale także życiem, poglądami i osobowością Jacka Kryszkowskiego. Wyrasta on na jedną z najważniejszych, dodajmy tragicznych postaci sztuki niezależnej lat 80. Gdzie sytuować jego skrajnie anarchistyczną postawę? W tradycji niemieckiego dadaizmu (Johannes Baader, Johannes Baargeld), nieustającego karnawału i przygodności życia (Witkacy, Jaroslav Hašek ), tradycji kontrkultury (Andrzej Partum, Anastazy Wiśniewski). 
Odrzucił wszelkie artystyczne formy ekspresji artystycznej, podobnie jak sztukę, w końcu także neoawangardową. Ostatecznie skłócił się ze wszystkimi, czyli uczestnikami Kultury Zrzuty, tworząc tzw. "frakcję stołu", do której należeli m.in. Makary i Zofia. Był bardzo dobrze przygotowany do rozmów i dysput teoretycznych, ale zbyt często spożywany alkohol, szkodził nie tylko spotkaniom, ale powodował spięcia, konflikty czy bójki. Grawitowało to między życiem artystycznym a lumpiarstwem, jak np. przy okazji otwarcia wystawy Lochy Manhattanu i imprezie w Galerii Wschodniej.
Ale pozostaną przede wszystkim jego błyskotliwe teksty, parodiujące postawy artystyczne i szokujące wyjścia z matni produkcji dzieł artystycznych oraz nieliczne prace, wpisujące się w prace tworzone przez Łodzi Kaliską, która mimo wszystko była mu najbliższa, przede wszystkim: Adam Rzepecki, jako artysta radykalny i Makary, jako kompan, u którego nawet mieszkał kilka miesięcy w końcu lat 80.

Jacek Kryszkowski,  Tylko wszędzie tam gdzie jestem JACEK KRYSZKOWSKI, ok. 1983, opis i syg, na odwrociu, 7,5 x 10,5 cm, fot. żelatynowo-srebrowa
Jacek Kryszkowski,  Bez tytułu,  ok. 1986,  17,5 x 12,5 cm, fot. żelatynowo-srebrowa


zaproszenie na "spotkanie z dzikimi", 1985

Nie jest prawdą, jak napisał Domini Kuryłek, w tekście Nihilizm Jacka Kryszkowskiego, że "chronił swe działania przed krytykami i historykami sztuki". Powiem, że było wprost przeciwnie, oczywiście do pewnego momentu, kiedy antyartysta działał i bardzo często pojawiał się na wystawach i tzw. zdarzeniach artystycznych. Pojawiał się, aby zamanifestować swoją odrębność a nawet pogardą dla tzw. środowiska, bez którego nie potrafił istnieć. Poza nim był nikim, na tym tym polegał paradoks antystatów i tych, którzy pragnęli zniszczyć sztukę lub żyć na jej dalekich rubieżach. Utopii nie można rozwinąć jako trwałej formuły, ona może trwać, ale krótko.


zaproszenie do Teofilowa, 1990


Przypominam sobie Jacka i patrzę na niego jako przede wszystkim postać tragiczną, która swą bezkompromisowością wpłynęła na takie osobowości, jak: Jerzy Truszkowski, Zbigniew Libera. Sprawnie manipulował ludźmi. pamietam jak przy pomocy ćwiartki wódki potrafił np. unicestwić spotkanie poświęcone przygotowywanej książce w pracowni Marka Janiaka na Politechnice (1988). Był prawdziwym prestidigitatorem sztuki.

niedziela, 24 czerwca 2018

Co ja robię w czerwcu 2018?

Selfie z husarią na Wawelu, 17.06.18, ok. 18 godz., 27 C

1. Odpoczywam...., to oczywiście banał, ale dlaczego wypoczywam? 18.06.18 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie obroniłem doktorat z za kresu historii sztuki. Dysertację pt. Kontynuatorzy tradycji Wielkiej Awangardy w fotografii polskiej  w drugiej połowie lat pięćdziesiątych XX wieku. Pogranicza malarstwa, grafiki i filmu eksperymentalnego  pisałem przez wiele lat u dr hab Marii Hussakowskiej. Pracę, która liczy 309 s. po  uwzględnieniu niektórych uwag dwóch recenzentów: prof. Grzegorza Sztabińskiego i prof. Tomasza Gryglewicza, będę chciał ją opublikować w formie książki. Prowadzę na ten temat rozmowy i korzystam z pomocy dr Doroty Łuczak.

Selfie z Leninem i Marksem, 2018

2. Częściowo oglądałem wystawy związane z szesnastym Miesiącem Fotografii w Krakowie (Bunkier Sztuki, MOCAK i Pauza). Podobała mi się tylko ekspozycja Michała Łuczaka Wydobycie, ale bardzo rozczarował pokaz w Bunkrze Sztuki (zwłaszcza Agnieszka Rayss). Piętro wyżej  w Bunkrze Sztuki zobaczyłem ciekawą propozycję dotyczącą najnowszej sztuki z Krakowa (kurator Marta Lisok), która jest efemeryczna, płynna, poniekąd wyzwolona z abstrakcji i minimal-artu. Ale czy uda się z tego artystycznego ruchu stworzyć trwalszą tendencję? Wątpię.... Na na dole w tej samej instytucji obejrzałem, ale nie wiem co? Poprzewracane kartony i inne akcesoria. I to też była ekspozycja, ale nie wiem, podobnie jak np. dr Anna Andrzejewska czy Krzysztof Ligęza, czego dotyczyła. Takie "popisy" nie przynoszą chluby, podobno czołowej galerii w Polsce.

 Michał Łuczak, Wydobycie, 2017-18

3. Czy istnieje niezależna kultura w Łodzi i kto ją reprezentuje? Na pewno częściowo, ale tylko częściowo Galeria Wschodnia, która korzysta z dotacji miasta i MKiDN. Oczywiście Galeria Wschodnia kontynuuje swoje dokonania i np. w lutym odbył się tam świetny, dodatkowo jubileuszowy, performance Pawła Kwaśniewskiego, który pamietam dotyczył zacierania granic percepcji i powtarzalności zjawisk historycznych, np. w Łodzi czy w Polsce, ale czynił to w sposób, jak z niematerialnej literatury Bruno Schulza czy z uduchowionego Teatru Tadeusza Kantora Cricot 2. Wracając do kwestii kultury niezależnej, reprezentuje ją od kilku lat w Łodzi przede wszystkim "Krytyka Literacka" Tomka Sobieraja, ukazująca się bez żadnego dofinansowania miejskiego czy państwowego. Jest to, moim zdaniem, podstawowy wyróżnik "niezależności", drugim jest określona zawartość ideowa (np. najnowsza poezja rosyjska), której nie znajdziemy w oficjalnych czasopismach i portalach.

Niematerialny performance Pawła Kwaśniewskiego, 2018, fot. K.Jurecki

p.s. zdjęcie wspominkowe z Sopotu, z PGS, po otwarciu wystawy Łodzi Kaliskiej. Oj, działo się ,działo. Uwaga po wejściu ustawy RODO na Blogerze nie można dodawać już komentarzy, nie wiem dlaczego, ale tak jest. To kolejne ograniczenie dotychczasowej wolności, szkoda.

K. Jurecki i Marek Zygmunt, styczeń 2005, fot. M. Hueckel

czwartek, 10 maja 2018

Co dał nam kolejny XXI konkurs Cyberfoto? (Częstochowa, ROK, 27.04-25.05.2018)

Powtarzam to wielokrotnie, powtórzę więc jeszcze raz. Jeśli okaże się za lat kilka, że takie nagrodzone na Cyberfoto osobowości, jak w ostatnich latach np.: Patrycja Pawęzowska, Marzena Kolarz, Judyta Bernaś, Magdalena Samborska, Jacek Szczerbaniewicz, Paulina Stasik, Halina Marduła tworzą ważne prace i zostały zauważone one m.in. w Częstochowie, to konkurs jest ważny. Jeśli uda się, co widoczne bedzie z większej perspektywy czasowej, ujawnić nowe postaci i estetyki obrazowania, to Cyberfoto zapisze się w annałach historii fotografii. Fotografia cyfrowa posiada swoją specyfikę i przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście zauważalnych sposobów obrazowania.

W tym zauważyliśmy kolejne młode talenty z ASP Krakowie - Matyldę Awdziejczyk, Adriana Wolańczyka i Natalie Kubielę, z pracowni dr hab Lecha Polcyna, który naszym zdaniem od wielu lat, wykonuje bardzo dobrą pracę. Jej owoce widać na naszym konkursie.

Pomysłodawcą i komisarzem konkursu od samego początku, czyli 1997 roku jest Sławomir Jodłowski, który 2002 roku zaprosił mnie do współpracy.

Nagrodzone prace

Moim zdaniem to wybitny cykl, który powinien być pokazany na dużej wystawie monograficznej, np. w Muzeum Śląskim w Katowicach. W 2015 był pokazywany w Wozowni w Toruniu



Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać mój wstęp do katalogu pt. Różnorodność obrazowania, to znajduje się on na stronie ZPAF-u. W moim tekście nie napisałem o innych ciekawych pracach, m.in: Aleksandry Tropisz, Piotra Węcławskiego oraz najnowszych talentach ze Śląska, jak Krzysztof Szlapa i Łukasz Cyrus. Ale czy ich naprawdę interesuje cyfrowe obrazowanie?

Wyróżnione prace


Jacek Szczerbaniewicz zasługuje na wystawę monograficzną dotycząca obrazowania cyfrowego w Muzeum Karkonoskim lub w BWA w Jeleniej Górze. 

Wyróżnienia honorowe
Bardzo ciekawy i nietypowy efekt finalny pracy sugerującej trzeci wymiar, artystki ukrywającej się pod pseudonimem MagWojtArt.

Nazwisko Marzeny Kolarz proszę zapamiętać. Potrafi, jak mało kto, dotrzeć do istoty, w której ważny jest autentyzm "tego, co było naprawdę". Jest jedną z najważniejszych osób na mapie  najnowszej fotografii. Piszę te słowa z pełną odpowiedzialnością....

zaproszenie

Moment po wręczeniu nagród

Rozmawiamy...

Mówię do Tv Katowice, fot. Grażyna Maria

Mój wykład o historii fotomontażu

Zawsze ważna jest publiczność. Przed wykładem

P.s. I na koniec gratulacje dla Patrycji Pawęzowskiej, która w dniu naszego wernisażu na ASP w Katowicach obroniła doktorat z fotografii. Jest ona poniekąd "dzieckiem" Cyberfoto, dlatego cieszymy się wszyscy. Życzymy dalszych sukcesów i rozwoju artystycznego w kolejnych latach.

piątek, 27 kwietnia 2018

Dwa listy Zygmunta Rytki (1987 i 1988) do Krzysztofa Jureckiego (archiwum)

Zygmunt Rytka, I co teraz?, 02.05.1998 

Właśnie, co teraz? Trzeba zadawać sobie to proste/fundamentalne pytanie praktycznie codziennie, ale w tym przypadku jest to szczególne, gdyż sztuka Zygmunta Rytki czeka na swoje ujawnienie i właściwą interpretację. 

Zygmunt Rytka (1947-2018) był wybitnym artystą. Moim zdaniem należy do najważniejszych w polskiej fotografii XX i początku XXI wieku,  W ub. roku obchodziliśmy Rok Awangardy. Była to świetna okazja do przypomnienia jego całej twórczości. Takiej szansy nie wykorzystało Muzeum Sztuki w Łodzi, prezentując jego  mini wystawę z okazji przyznania nagrody im. Katarzyny Kobro za rok 2011, o czym pisałem w tekście Nagroda im. Katarzyny Kobro dla Zygmunta Rytki i wynikające stąd nieporozumienia.

Dlaczego bardzo wysoko oceniam status jego dokonań artystycznych? Nie był przywiązany do żadnych reguł, zobowiązań, poruszał się, jak Mikołaj Smoczyński po polach i obrzeżach kierunków modernistycznych. Potrafił spojrzeń na swoją znikomość i podnieść do rangi artystycznej wodę, kamienie, kreślone linie i cyfry. Stworzył z nich podwaliny swej świadomości, na której podstawie zbudował bardzo konsekwentną w materializacji sztukę, pokazującą w metodyczny sposób, jak nietrwałe jest wszystko, wraz z naszym ciałem. Przemija wszystko, zostają okruchy pamięci...

Artyście należy się monograficzna wystawa i duża publikacja pokazująca jego znaczenie w polskiej sztuce neoawangardowej i w kontekście europejskiego modernizmu artystycznego.





list z 29.07.1987

list z 23.08.87

Otwarcie wystawy Z. Rytki w MS w Łodzi. Przemawia wicedyrektor Jacek Ojrzyński, fot. M.Jurecka



list 04.01.1988

Wystawa Z. Rytki, BWA, Zielona Góra, 06.02.2001, fot. Z. Rytka

K. Jurecki i Z. Rytka, 2001, Podkowa Leśna, fot. B. Biskupska

P.S. (28.04.18) Zyga często jest w moich myślach. Przypominam sobie wernisaże w Galerii Wschodniej, spotkania w Warszawie, jego ślub w Muzeum Artystów na ul. Tylnej, wystawę w Muzeum Sztuki i nasze ostatnie rozmowy telefoniczne. Szczególnie mile wspominam wspólne pisanie tekstu, wraz z Krzysztofem Cichoszem, do wystawy pt. Żywioły w 1998 roku, świetnej ekspozycji zresztą. Pomagało nam trochę piwo, bo mieliśmy kłopot ze zdefiniowaniem określenia Pascala. Ale w końcu się udało i ślad tego pozostał w katalogu.

Nasza, jakże istotna dla mnie, rozmowa o fotografii i wideo, w: K. Jurecki i K. Makowski, Słowo o fotografii, Łódź 2003

Ostania płyta DVD, z dokumentacją z wystawy w CSW Warszawa, 2011

Ostatni list z Sokołowska

Z. Rytka,  Przestrzeń neuronowo-optyczna, 1994(1998), 13 x 18 cm

Z. Rytka, z cyklu Żywioły, 1997

Ogień, który ochrania.... To były trzy a nie dwa listy. Jeden z nich powstał w wyniku "zacięcia w korespondencji (okres wakacji)."